Druga połowa równania
Rozpakowanie trwa dwadzieścia sekund. Używanie trwa dwa lata.
Cała grawitacja kupowania prezentów urodzinowych ciągnie się ku jednej chwili — rozpakowaniu. Miniejsemu rankowi. Filmik wysłany dziadkom. Ta chwila jest prawdziwa i ma znaczenie. Ale jest też krótka. Kończy się przed lunchem.
Wybrany element żyje potem dalej jako coś innego: przedmiot w pokoju. Używany albo nieużywany. Taki, którym się bawi albo taki, o który się potyka. Uczciwym testem prezentu urodzinowego nie jest to, jak wypada w poranek otwarcia. Liczy się to, czy sięga się po niego jeszcze w październiku, w lutym, w długich cichych tygodniach, kiedy nic się nie świętuje. Kupuj z myślą o tej drugiej liczbie, nie o pierwszej.





